Sacrum vs. Profanum

Kalwaria Zebrzydowska, Misteria Męki Pańskiej. Co roku to samo, poprzebierani aktorzy odgrywają sceny z ostatnich dni przed śmiercią Chrystusa. Przybywa tłum, który uczestniczy w tym wydarzeniu. Wiele osób przychodzi bądź przyjeżdża tu co rok, po raz dziesiąty, trzydziesty, pięćdziesiąty. Do tego dokładam swoje osobiste cztery lata. I za każdym razem, kiedy tam jestem, zadaję sobie pytanie, ile w tym, czego jestem świadkiem, jest sacrum, a ile profanum. Czytaj dalej Sacrum vs. Profanum

Matematyka i fotografia

Z opisu biblijnego wiemy jak powstał świat. Znamy też wersję naukowców, która rozciąga 6 dni stworzenia na parę miliardów lat. A ja w swojej bezczelności zaprezentuję trzecią, moją autorską wersję. Bo może było to tak?

Na początku była czysta idea, czyli matematyka. Z czasem matematyka została obleczona w ciało i stała się fizyką. Do tego dołączyła chemia, która wszystko dokładnie przemieszała. Potem nastała biologia. Na samym końcu, w sposób do tej pory będący przeważnie kwestią wiary, powstała myśl abstrakcyjna, dążąca do wyższych, nieuchwytnych sfer, które można nazwać humanizmem. A jednym z malutkich odnóży tegoż humanizmu jest fotografia.

Czytaj dalej Matematyka i fotografia

Czarnobylska Strefa Zero

Na zewnątrz ciemno, pada deszcz. Latarką rozświetlam pomieszczenia, punktowe światło jest ostre, wydobywa wszystkie szczegóły. Czuję się, jakbym chodził nocą po cmentarzu. Bo to miejsce, gdzie jestem, to jest przecież cmentarz. Cmentarz marzeń i planów, dobrobytu i stabilizacji, unormowanego i wygodnego życia sowieckiego człowieka z uprzywilejowanej strefy. Mieli wygodne mieszkania w blokach, dobre pensje, kilkakrotnie wyższe niż w innych rejonach Związku Radzieckiego, dobrze zaopatrzone sklepy, szkoły, przedszkola, basen, szpital, teatr, kawiarnie, wesołe miasteczko. Czytaj dalej Czarnobylska Strefa Zero

Z Barthesem w Japonii

Roland Barthes jest autorem niepozornej książeczki o zagadkowym tytule „La chambre claire / Camera lucida”, który został spolszczony na „Światło obrazu”. Tytuł jest grą słów, która w tym tłumaczeniu nieszczęśliwie się gubi. Bo „camera lucida” jest przeciwieństwem określenia znanego każdemu fotografującemu, czyli „camera obscura”, narzędziem znanym od wieków, które uzupełnione o odpowiednie wnętrze jest obecnie aparatem fotograficznym. Czytaj dalej Z Barthesem w Japonii

O manipulacji w fotografii

Manipulacja w fotografii to ostatnio bardzo modny temat. Być może sprowokowały tę modę sensacyjne odkrycia faktu manipulacji zdjęć programami graficznymi przez Steva McCurry’ego, człowieka, który zawsze deklarował czystość, szczerość i prawdziwość swoich prac. A tu nagle okazało się, że prawda jest zupełnie inna. Czytaj dalej O manipulacji w fotografii

Do przyjaciół nacjonalistów

Fotograf reportażysta powinien być kimś o statusie porównywalnym z notariuszem i swoimi zdjęciami zaświadczać: „tak było”. Powstrzymać się od osobistej interpretacji. Dbać o to, aby przedstawiany materiał nie naruszał niczyich dóbr ani godności, przedstawianych osób, ale również i tej osobistej fotografa. Powinien w sposób nieinwazyjny zdać relację możliwie pełną i obiektywną. Od interpretacji i wyciągania wniosków zawsze są osoby oglądające efekt pracy, czyli odbiorcy. Czytaj dalej Do przyjaciół nacjonalistów

O street photo słów kilka, cz. 2

Nie udało mi się dotrzeć do informacji, kiedy po raz pierwszy użyto terminu „street photo”. Natomiast ojcostwo tego typu fotografii jest przypisywane wielu fotografom, najczęściej jednak są wymieniani Henri Cartier-Bresson i Robert Frank. Ale są też bardziej śmiałe pomysły, jak wywodzenie fotografii ulicznej od Eugena Atgeta, który fotografował ulice Paryża, przeważnie zresztą bezludne. Myślę, że można pójść jeszcze dalej i przyznać ojcostwo street photo Louisowi Daguerre na podstawie jego zdjęcia Boulevard du Temple, z roku 1838. W końcu jest na nim ulica i nawet uwiecznionych dwóch ludzi, pucybut i jego klient.

Czytaj dalej O street photo słów kilka, cz. 2

Fotograficzny wszechświat

Wszędzie zdjęcia, miliony zdjęć. Z tego tysiące zdjęć świetnych, setek wybitnych autorów. I tych kilkunastu gigantów, których zdjęcia podziwiamy wszyscy. Oczywiście czujemy, że trzeba to wszystko poznać, zobaczyć.  Jesteśmy do tego zmuszani przez samo-deklarowaną pozycję znawców, zainteresowanych, ambitnych. Więc oglądamy, analizujemy, zachwycamy się. Ale czy to pomaga nam w naszej działalności? Czy coś przez to zyskujemy? Czytaj dalej Fotograficzny wszechświat

Śladami Ataturka

Stambuł jest fascynującym miastem. Pełnym życia, ruchu, niespożytej energii. Stale tu coś się dzieje, co warto sfotografować. Więc starałem się fotografować wszystko, co tylko uznałem za interesujące, zgodnie z zasadą wyciskania cytryny, którą przejąłem od Chrisa Morrisa (o tym tutaj) . Oprócz najbardziej znanych miejsc i turystycznych punktów często zapuszczałem się w rejony, w które rzadko zaglądali turyści. Miało to jeden ważny powód, mianowicie postanowiłem zrealizować swój prywatny projekt, który nazwałem „Śladami Ataturka”. Czytaj dalej Śladami Ataturka

Inwencje dwu- i trzygłosowe

Są różne sposoby wykonywania zdjęć, tak różne, jak różni są fotografowie. Na to nakładają się jeszcze konkretne warunki i sytuacje, w jakich fotograf się znalazł. Jednak niezależnie od wszystkiego nie można zapominać o tym, jak się później zrobione zdjęcia wykorzysta i zaprezentuje, albo nawet bardziej ogólnie, po co się je w ogóle robi. Czytaj dalej Inwencje dwu- i trzygłosowe